Wakacje pod Szyldem

Strona archiwalna. Dziękujemy wszystkim uczestnikom za udział w konkursie i mamy nadzieję, że zebrany zbiór fotografii będzie stanowił inspirację dla wszystkich, którzy zechcą skorzystać z jej bogactwa w sposób twórczy — handlowców, sklepikarzy, restauratorów, plastyków i włodarzy miasta.

TORUŃ 2016 Okręg toruński ZPAP PSU

Z dniem 6 lipca 2009 r. TORUŃ 2016 i Związek Polskich Artystów Plastyków Polska Sztuka Użytkowa Okręg Toruński ogłosiły trwający do 8 października 2009 r. konkurs fotograficzny dla podróżników i miłośników pamiątek fotograficznych pod nazwą „Wakacje pod Szyldem”. Konkurs był otwarty dla wszystkich, bez względu na wiek, miejsce zamieszkania i wykonywany zawód. Tematem były szyld i jego otoczenie. Przeczytaj wprowadzenie »

Rozstrzygnięcie konkursu nastąpiło 5 listopada 2009 roku. Kapituła złożona z przedstawicieli Miejskiej Instytucji Kultury TORUŃ 2016 i Związku Polskich Artystów Plastyków Polska Sztuka Użytkowa Okręg Toruński postanowiła przyznać nagrody w następującej kolejności:

Głównym kryterium oceny zdjęć była ciekawa forma zarejestrowanego szyldu wpisująca się organicznie w otoczenie przestrzeni publicznej. Wyniki zostały również opublikowane w środkach masowego przekazu.


Na konkurs nadesłano niemal 500 zdjęć szyldów sfotografowanych w wielu regionach naszego globu. Wielostronne ujęcie zadania konkursowego, raz poważne, raz wesołe, sprawia, że oglądanie tak licznego zbioru jest ciekawym przeżyciem estetycznym i wielką kopalnią wiedzy o szyldzie. Cały ten zbiór podzielić można na kilka różnie komponujących się zestawów prac.

Tak, więc mamy szyldy metalowe o różnej finezji wykonania, szyldy malowane na ścianie, wykonane z drewna i ceramiki. Niektóre są wizerunkami towarów handlowych a inne zbudowane wręcz z konkretnych przedmiotów jak tarka, tasak, sitko czy nawet samochód osobowy jak na zdjęciu „Restauracji Amerykańskiej” w Toruniu nadesłanego przez Emilię Graczyk.

Wiele ujęć wskazuje na dowcip właścicieli szyldów w doborze głoszonej informacji, jak również lapsusów wynikających z brzmienia obcego języka w polskim rozumieniu. Dobrym przykładem może być zdjęcie szyldu restauracji „Kupa” w Istambule w Turcji nadesłane przez Justynę Szydłowską.

Całą grupę zdjęć stanowią takie, które przejawiają szczególnie pragmatyczne rozumienie marketingu oraz zastosowanie niecodziennego surowca do produkcji reklamy. Niewątpliwie do takich należą: taxi–osioł ze zdjęcia zrobionego w Grecji przez Lucynę Różycką, posterunek policji ze zdjęcia Elżbiety Hanuszewskiej wykonanego w Hammamet w Tunezji, parking dla psów i konia ze zdjęcia Mirosława Jabłońskiego wykonanego w okolicach polskich gór oraz reklama Coca-Coli w Indiach Jana Purzyckiego.

Oddzielną grupę stanowią szyldy o wyraźnie narodowym charakterze. Litewską różnorodność i kreatywność przeciwstawić można normandzkiej, o dość ujednoliconej i ubogiej formie reklamy. Na jednej szali hiszpańskie i austriackie przykłady o kunsztownych kształtach dostosowanych do stylu budynków, a na drugiej szyldy z Azji, całkowicie zagłuszające architekturę.

Innego podziału można dokonać, analizując formę przekazu zawartego w szyldach. Proste przestrzenne piktogramy o niezwykle jasnym przekazie, jak zdjęcie wiszących drewnianych spodni w Wiedniu Karoliny Konopackiej, czy blaszanej garderoby z Sandomierza Izy Tamiłowskiej lub wizerunek zęba nadesłany przez inicjatora konkursu Krzysztofa Żebrowskiego i naczynia kuchenne wiszące na wysięgniku w Pradze zgłoszone przez Urszulę Sęczek-Bonczkowską kontrastujące z szyldami o zawiłym odczycie jak ceramiczna elewacja w Tarragonie w Hiszpanii, malowidło nad bramą w Wilnie Radosława Gowińskiego czy koronkowe malowidło na bramie z Windsoru w Anglii Aleksandry Zaparuchy.

Najwięcej wizerunków nadesłano z terenu Polski. Są wśród nich piękne przykłady rzemiosła kowalskiego i sarkastyczne ujęcia miernoty reklamowej. W większości zdjęć widoczna jest dysproporcja między smutnymi i brudnymi widokami miasta a nielicznymi atrakcjami w postaci szyldów i witryn sklepowych.

Pod tym względem nasze toruńskie szyldy wcale nie odbiegają różnorodnością ani kreatywnością od szyldów z innych polskich miast. Można jednak z satysfakcją rzec, że wiele z nich jest godnych najwyższego uznania. W większości jednak źle świadczą o reklamie wizualnej miasta, a dobre przykłady zatracają swoją wartość w przeciętnej mieszaninie przypadkowych realizacji. Swoistego rodzaju przeglądu w tym względzie dokonał Rajmund Kowalski. Nadesłał ogromną liczbę zdjęć, które mogą stanowić podstawę do opracowania pogłębionego raportu o toruńskim szyldzie i jego otoczeniu.

Osobnego wspomnienia wymagają zdjęcia, które daleko wykraczają poza pojęcie prostego szyldu i stanowią osobną, niezwykle ciekawą kategorię kształtowania otoczenia miejskiego. Są to zdjęcia Agaty Skupniewicz; ujęcie futurystycznej witryny wykonanej ze złomu w czeskiej Pradze, zdjęcie Jerzego K. Brzuskiewicza pokazujące kolorową witrynę, w której zamazuje się granica pomiędzy sztucznymi i naturalnymi owocami, oraz zdjęcie Vena Tomasa z ujęciem oplecionej metalową pajęczyną surrealistycznej uliczki w Menton we Francji. Te obrazy dobitnie świadczą o nietuzinkowym myśleniu właścicieli i użytkowników tych dzieł oraz o ich nieodpartej potrzebie kształtowania otoczenia z nadaniem mu własnego piętna.

Konkurs wykazał, że istnieje duże zainteresowanie społeczne wywołanym tematem. Łaknący podróży Polacy odnaleźli na obczyźnie i na szlakach własnego kraju wiele urokliwych przykładów i wiele brzydoty. Swoim licznym udziałem w konkursie świadczą o potrzebie tworzenia kultury handlu poprzez pomysłowy, estetyczny i zaskakujący szyld organicznie stopiony z charakterem ulicy.

Organizatorzy konkursu adresują galerię uzyskanych zdjęć tym wszystkim, którzy zechcą korzystać z jej bogactwa w sposób twórczy. Do handlowców, sklepikarzy, restauratorów, plastyków i włodarzy miasta. Niech wyniki konkursu, a przede wszystkim jego przebieg i zaangażowanie uczestników, będzie początkiem wielu podobnych działań związanych z tworzeniem toruńskiego środowiska. Popularyzacja dobrych przykładów jest jednym z najlepszych sposobów na uzyskanie pozytywnych rezultatów. Rysuje się jednak potrzeba stworzenia systemu mechanizmów i zachęt, które pomogą pójść drogą przyjazną otoczeniu miejskiemu.

Być może warto powierzyć to zadanie instytucji, która zapanuje nad chaosem i poprawi z czasem wizerunek całego miasta. Merytorycznej opieki wymagają dzielnice zabytkowe, jako główna wizytówka miasta, ale i współcześnie powstające, bo w ich otoczeniu wyrastają nowe pokolenia torunian. Warto zadbać o ich wrażliwość.